Pożegnanie z blog.pl

No i nadszedł ten czas.

Żegnam się z tą witryną.

Mam czas do 31.01, żeby coś zrobić z tym moim pisaniem, ale ja już zdecydowałam. Przenoszę swoje pisanie na nowy adres https://zyciowyporadnikjoli.blogspot.com/

Jeśli nadal jesteście zainteresowani tym, co mam do powiedzenia, co akurat mi przyjdzie do głowy, co mnie zaboli, co zaskoczy, zapraszam na nową stronę. Choćbym miała pisać dla siebie, będę to robić, bo lubię pisać. Jestem humanistką- gadułą, zawsze muszę wszędzie wtrącić swoje 3 grosze. Czekam na Was pod nowym adresem. Zatem do przeczytania :-D

Będzie mi bardzo miło ;-)

P.S. Niestety nie mogę zaimportować starych postów z poprzedniego bloga, ale będę jeszcze próbować.

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

1 stycznia 2018 roku :) aż trudno uwierzyć :)

I kolejny rok za nami. Ale kolejny przed. Od początku mam wiele myśli, celów, marzeń. Sylwester spędzony w przemiłym towarzystwie Marka, Honoraty i Miłosza. Cudowni ludzie, bardzo sympatyczni, rozgadani, zabawowi. Rozmawialiśmy, jedliśmy, słuchaliśmy muzyki, później trochę potańczyliśmy. Dzieciaki bawiły się do góry i prawie wcale nie przeszkadzały. Było bardzo fajnie. Nie wiem kiedy minęło tych kilka godzin i wybiła północ. Rozmawiało nam się o wszystkim bardzo dobrze, dlatego nie odczuwaliśmy upływu czasu. Wyjechali po 4 rano. A ja swoim zwyczajem włączyłam w tv CNN i oglądałam relacje na żywo z Times Square. Dotrwałam do północy, czyli u nas 6 rano, obejrzałam kulę, fajerwerki, posłuchałam Franka Sinatry i zasnęłam. Tak pospałam trzy godziny, obudziłam się, posprzątałam i o 10.00 poszłam dalej spać. Po drodze minęłam się z córką na schodach i padłam do łóżka.

Dziś 1 stycznia. Samopoczucie dobre, chociaż niewyspanie daje się we znaki. Ale jak to matka polka zrobiłam porządek, śniadanie, obiad, kolację, tylko na awanturę nie ma siły :) Obejrzałam mój ulubiony film- i tu będę nudna- „Sylwester w Nowym Jorku”, lubię no i co! Zakochałam się! Dosłownie! Oszalałam na punkcie NYC. A teraz siedzę i planuję ten rok, muszę zrobić choćby szkic. To jest z jednej strony dobre, z drugiej trochę męczące. Ale już się przyzwyczaiłam, że moje ruchy są raczej przemyślane i wszystko jest z góry zaplanowane. Muszę dobrze pomyśleć o wakacjach, może Nowym Jorku :) ale to później…

Dziś chciałam wszystkim życzyć zdrowia, bo to jest najważniejsze- wie o tym każdy, kto ma mniej zdrowia. Jak nie ma zdrowia, to nie ani szczęścia, ani pomyślności, nie można niczego zaplanować, zrealizować. Pamiętajcie zdrowie jest najważniejsze i trzeba zrobić wszystko, żeby to zdrowie było jak najdłużej. Życzę Wam oczywiście dużo miłości, realizacji planów, celów, marzeń- nazywajcie to jak chcecie. Ja z doświadczenia wiem, że każde marzenie z czasem staje się celem. Otaczajcie się dobrymi i życzliwymi ludźmi. Bądźcie szczęśliwi. Mówcie swoim bliskim, że ich kochacie, próbujcie zrozumieć ich potrzeby, rozmawiajcie.

SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU :)

P.S. Od 31 stycznia nie będzie już mojego bloga pod tym adresem. Ale dam znać gdzie się przeniosę :) tak, tak, mam zamiar pisać dalej- dla siebie, dla moich bliskich, dla kilku osób, które lubią czytać to, co mi przyjdzie do głowy :)

Opublikowano Biżuteria, Dobro, Fitness, Kino, Kuchnia, Literatura, Miłość, Muzyka, Nowy Jork, Ogród, Pieniądze, Podróże, Rodzina, Sport, Szczęście, Uroda, Urodziny, Wiara, Wycieczki, Zakupy, Zdrowie | Otagowano , , , , , , , , | Skomentuj

I tego się spodziewałam! Święta minęły błyskawicznie!

Niestety- jak to się mówi- święta, święta i po świętach. Tyle przygotowań, tyle sprzątania, gotowania i minęło nie wiadomo kiedy. Dlatego właśnie staram się świętować już wtedy, kiedy w sklepach zaczyna się świąteczne szaleństwo. Święta udane. Dzieci dostały mnóstwo prezentów, wszystkie te wymarzone. Jeszcze dzień przed Wigilią Pola i Niko napisały listy do Świętego! Na listach zostały narysowane laptop i różowa hulajnoga. Już lecę, trzymajcie mnie! :)

Wigilia rano, dzieci wstały wcześniej, pobiegły na dół, bo pod choinką prezenty! To już nasza kilkuletnia tradycja :) Stopniujemy radość dzieci :) Dzieciaki zadowolone, przybiegły do naszej sypialni, że dla nas prezenty też są :) Poszliśmy, rozpakowaliśmy, fajnie było :) Dzień wcześniej dzieci zostawiły pierniki i mleko na kominku dla Gwiazdora – wszystko było zjedzone :) Tata Błażej wieczorem miał bojowe zadanie :) Najlepsze jest to, że Niko nadal wierzy, że prezenty przynosi Gwiazdor- może się trochę domyśla, ale my twardo obstawiamy przy swoim. Zdaje nam się, że Pola Go uświadomi :)

Później były prezenty od wujków, dziadka. Pojechaliśmy do moich rodziców na Wigilię. Było nas czternastu, aż trudno się pomieścić w tym małym pokoju. Jak co roku daliśmy radę, było fajnie, rodzinnie, smacznie. A po wieczerzy prezenty, od wujka, od dziadków, od kolejnego wujka. Dzieci oszalały :) Ich zadowolenie to najlepsze, co może nas spotkać :)

Kolejny dzień to lenistwo- jedno wielkie lenistwo! I jedzenie! Góry jedzenia- rybka, kapusta z grzybami, kluski z makiem, barszczyk, popchnięte serniczkiem, makowcem i znowu rybka… i tak dalej, i tak dalej :) Ale było pyszne! :) Jedzenie z odstępami 2-godzinnymi, więc tak prawie, jak w normalnej diecie :) Oczywiście wszystko popite winkiem – mam już na jakiś czas dość, na razie na wino ochoty nie mam. Podoba mi się takie lenistwo. Kolejny dzień – drugi dzień świąt- to rocznica ślubu moich rodziców, więc tradycyjnie obiad, kawa u rodziców i świętowanie ich prawie 50-letniej wspólnej drogi. I minęło. Teraz czekamy na świętowanie Sylwestra :)

P.S. Najlepsze jest to, że waga nawet nie drgnęła :) Jest tyle ile było- oczywiście o dychę za dużo, ale to nie przez święta- ja już w sierpniu byłam gruba :) Dlatego zaczęłam dziś ćwiczenia, 30 minut na orbitreku i jedna seria ćwiczeń z Ewką :)

Opublikowano Dobro, Fitness, Kuchnia, Miłość, Rodzina, Szczęście, Wiara | Otagowano , , , , , , , , , | Skomentuj

Wesołych Świąt Bożego Narodzenia :)

Chciałam Wam złożyć życzenia świąteczne :)

Przede wszystkim zdrowia, szczęścia, rodzinnej atmosfery, przebaczenia,

żeby każdy miał gdzie i z kim spędzić te Święta,

żeby każdy miał możliwość rozmowy z najbliższymi, posiedzenia wspólnie, połamania się opłatkiem,

życzę wszystkim i każdemu z osobna spędzenia tych Świąt w radosnej atmosferze

przy suto zastawionym wigilijnym stole, przy karpiu, barszczu, śledziu w śmietanie

i kluskach z makiem

a w Nowym Roku wszystkiego o czym śnicie, marzycie, czego bardzo chcecie

oby wszystko Wam się udało i rok mijał zgodnie z tym, jak go sobie wymyślicie

WESOŁYCH ŚWIĄT I SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO JORKU…YYY…. ROKU :)

Znaleziony obraz

Opublikowano Dobro, Miłość, Rodzina, Szczęście, Wiara, Zdrowie | Otagowano , , , , | Skomentuj

Pomaganie jest fajne :)

Lubię pomagać, wiecie o tym.

W tym roku, jak zwykle wysłałam mały upominek Wiki. Kupiłam Emmę, jednego z TVN-owskich misiów (w sumie Pola chciała na Mikołaja, ja chciałam dorzucić troszkę na potrzebujących- dwie korzyści). Niestety nie zdążyłam dorzucić się do Szlachetnej Paczki, do której co roku coś dorzucam.

W tym roku jednak miałam możliwość pomocy konkretnemu dziecku z domu dziecka. W pracy koleżanka zorganizowała pomoc dla jednego z poznańskich domów dziecka. Każdy, kto miał ochotę pomóc mógł wybrać dziecko i zrobić mu prezent, o którym dziecko marzy. Dla mnie to było bardzo wzruszające. Wybrałam Oliwkę 8 lat, której marzeniem była lalka z „Krainy Lodu”. Temat mi bliski. Pola uwielbia „Krainę Lodu” i ma już prawie wszystko z motywem tej bajki. Pomyślałam, że fajnie będzie zrobić dziecku prezent, który sprawi, że w tym smutnym życiu spotka ją coś, co zapamięta miło. Wiedziałam od razu, że prezent dla Oliwki to nie będzie tylko lalka. Chciałam, żeby dostała coś więcej.

Muszę powiedzieć, że zrobiło się naprawdę miło, kiedy okazało się, że wszystkie karteczki z imionami dzieci zostały zabrane. To oznaczało, że wszystkie dzieci otrzymają wymarzone prezenty :) Przełożeni zaproponowali, żebyśmy podzielili się zespołami i w kilka osób zrzucili się na prezent dla danego dziecka. To był strzał w dychę! Nasza Oliwka dostała oprócz ukochanej Elsy w grającej sukni, kredki, słodycze, pamiętnik, ozdoby, gumki do włosów, plecak do szkoły, piórnik z wyposażeniem, ubrania, a wszystko to zapakowane w pojemnik i zawiązane kokardą. Chciałabym bardzo widzieć minę Oliwki, chciałabym wiedzieć Jej reakcję. Ryczę na samą myśl, jak będzie się cieszyć. Nie dociera do mnie, że są dzieci, które nie mają domu, których rodzice ich nie chcą. Jakim trzeba być człowiekiem? Czy to jeszcze ludzie?

Wyobrażacie sobie, jak wygląda Wigilia w domu dziecka? Potraficie ogarnąć umysłem co czują dzieci tam przebywające? Jakie mają marzenia? Oliwia chciała lalkę z „Krainy lodu”, 3-letnia dziewczynka chciała bransoletkę, kolejna chciała dres, chłopiec chciał puzzle!

Pola widząc to wszystko, co Oliwia miała dostać była zachwycona, oczka dosłownie Jej się świeciły, oglądała wszystko, jakby niczego nie miała. Wytłumaczyłam Jej co to za dziewczynka, że nie ma domu, nie ma rodziców. Powiedziałam Jej, że Oliwia nie ma nikogo, kto mógłby Jej zrobić prezent. Mała ma niespełna pięć lat, a zrozumiała to od razu. Nie musiałam Jej niczego powtarzać, nie było krzyków, ryków, tylko zrozumienie. Opowiadała wszystkim dla kogo to zabawki, uczestniczyła w pakowaniu. Niko nie, ale pytał o co chodzi, też chciał wiedzieć i musiałam mu opowiedzieć o domu dziecka. Mam nadzieję, że moje dzieci zapamiętają te lekcje, że będą wspominać jak wspólnie pomagaliśmy innym ludziom i sami będą pełni empatii.

Opublikowano Dobro, Miłość, Pieniądze, Rodzina, Szczęście, Wiara, Zdrowie | Otagowano , , , , , , | Skomentuj

Święta, święta….

Jak co roku jestem bardzo podekscytowana. Już tydzień temu choinka została ubrana- jak co roku kolorowa, świecąca kolorowymi światełkami. Na choince stare bombki- rodzinne, z mojego domu i domu mojego męża, stare klipsy ze świeczkami po moich pradziadkach. Cały dom ustrojony. Uwielbiam to! Pierniki upieczone, dzieci miały niezły ubaw. Dekorowaliśmy do późnego wieczoru.

Święta Bożego Narodzenia to moje ulubione święta. Pisałam już o tym. Na FB zaczęły się wpisy o tym, że teraz będą fałszywe życzenia wesołych świąt, że wszyscy będą niby życzliwi. Ci co tak myślą, chyba sami tak robią. Ja nie jestem sztucznie miła, wysyłam życzenia tylko tym, którzy według mnie na to zasługują. Nie wysyłam wszystkim! Z FB usuwam co jakiś czas tych, którzy moim zdaniem już do listy znajomych nie pasują. Kilku ograniczyłam w możliwości czytania moich postów i oglądania zdjęć. Ale nie o tym. Od zeszłego roku wysyłam kartki- w szczególności tym, którzy są gdzieś daleko, w Polsce i nie mogę im osobiście złożyć życzeń. Wszystkie kartki robię sama. Staram się. Mam nadzieję, że ta tradycja zostanie z nami na lata.

W tym roku na Wigilię do moich rodziców. Mieliśmy być u nas, ale jak zwykle reszcie rodzinki nie chce się „tak daleko”jechać. Zgodziłam się i niech im będzie. Jedziemy do mamy. Pewnie tych Wigilii u rodziców będzie już nie za wiele. Chociaż ja chciałabym, żeby zawsze było u nich.

Prezenty dla dzieci kupione, dla męża też. Chociaż dziś zobaczyłam mega promocję i kusi mnie, żeby skorzystać i zrobić mężowi najlepszą niespodziankę jaką mógłby sobie wymarzyć. Coś o czym marzy od dawna jest w moim zasięgu finansowym! Zamówię. Jak nie przyjdzie na święta to będzie na urodziny w styczniu :) Lubię robić prezenty, które są tymi wymarzonymi. Niestety nigdy nie słyszałam, żeby moja mama czy tata o czymś marzyli, a tak bardzo chciałabym im zrobić przyjemność i kupić coś o czym marzą. Może kiedyś!

A teraz powoli przygotowujemy się do tego pięknego czasu. Będą moje ukochane kluski z makiem, kapusta z grzybami. Uwielbiam śledzia w śmietanie, makowca, barszczyk. Te potrawy jemy tylko raz w roku, więc ich smak jest niesamowity. Nie mogę się już doczekać. Będę próbować :) i znowu moja dieta w p#$%%du :) ale co mi tam! Ewka chwilę poczeka i za ćwiczenia zabierzemy się od nowego roku :) w końcu takie mam postanowienie :)

A teraz słuchajmy „Last Christmas”, oglądajmy „Kevina..”, i cieszmy się tym czasem.

Wesołych Świąt Wszystkim :)

Znalezione obrazy dla zapytania święta bożego narodzenia 2017

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , , , , , , , , , | Skomentuj

Rozwody…separacje…rozstania…smutna rzeczywistość

Nie nadaję się do aktualnego świata! Jestem przekonana, że powinnam żyć w innych czasach- w czasach romantyzmu. Nastał taki okres, że ludzie masowo się zdradzają, rozstają, żyją jak chcą. Każdy myśli o sobie, każdy chce zająć się sobą, patrzeć na siebie. W dzisiejszym świecie nie zwraca się już takiej uwagi na drugiego człowieka, na partnera, na męża. Co się liczy? JA! Muszę mieć czas dla siebie, żeby się zrelaksować, żeby pobyć ze sobą. A gdzie miejsce dla rodziny, dla tej drugiej połowy? Spełniamy swoje marzenia, realizujemy swoje plany. Jak to jest? Co się stało z tym światem?

Wszędzie pełno tragedii, jak nie zabójstwa, samobójstwa, to gwałciciele, pedofile, ludzie znęcający się nad dziećmi, żonami, mężami, zwierzętami. Ja się wypisuję z takiego świata. Ja się boję!

Nie powiem- chcę realizować swoje marzenia, mam do zrealizowania swoje plany, ale… no właśnie jest takie małe „ale”- to moja rodzina. Nie, nie ograniczają mnie w żadnym stopniu. To nie tak, że mam rodzinę, która zakazuje mi pewnych rzeczy. Ja sama wiem, że mogę marzyć o mieszkaniu w innym miejscu, innym kraju, ale są pewne sprawy, które trzymają mnie tutaj. Gdybym chciała pracować gdzie indziej musiałabym rozstać się z moją rodziną, a tego bym bardzo nie chciała. Mogę wyjeżdżać, żeby na przykład zobaczyć Nowy Jork, ale najlepiej gdyby moi bliscy byli ze mną- pokazałabym im o co chodzi. (Oczywiście w planach jest rodzinny wyjazd na wakacje do NY :) Myślę o tym, że możemy robić coś razem, że możemy przeżywać piękne chwile wspólnie- razem- całą rodziną.

Kiedyś usłyszałam, że po tylu z moim mężem jesteśmy jak brat z siostrą! Co za bzdura! Jesteśmy razem od 20 lat, znamy się bardzo dobrze, znamy swoje myśli, reagujemy podobnie na pewne rzeczy. Śmiejemy się z tych samych żartów. Jest nam bardzo dobrze razem. Mało tego- jest coraz lepiej! Wiem, że wielu nasze szczęście kłuje w oczy, ale to nie mój problem. Wiem, że wielu myśli, On ma przerąbane, tyle czasu z jedną „babą”, a nam tak dobrze. Jestem przekonana, że Jemu jest z tym dobrze, a to dlatego, że nie zaniedbałam się po ślubie, po urodzeniu dzieci. Staram się cały czas wyglądać coraz lepiej, robić wszystko, żeby w domu było miło, żeby nasze życie było kolorowe. I to się póki co udaje. Staram się „ogarniać” jak najwięcej rzeczy, bo wiem, że mąż ma dużo na głowie i nie byłby w stanie zapamiętać wszystkiego. Kto gotuje w domu, kto zajmuje się dziećmi, kto sprząta, kto odrabia lekcje z synem, kto przygotowuje potrzebne rzeczy do szkoły i przedszkola, kto chodzi na zebrania, kto płaci rachunki? Ja. Mimo, że chodzę do pracy, to wiem, że jestem w stanie zrobić to lepiej, oczywiście swoim zwyczajem mam wszystko zapisane. Wiem co, kiedy i gdzie.

Wiele osób dziwi się, jak można tak wytrzymać. Jak można mieć taki banalny podział, kobieta -dom, dzieci, gary, mężczyzna- praca i wszystko co wokół domu. Dla mnie to normalne. Nie ma u nas kłótni, nie ma zbędnych rozmów. Nie ma fochów. Za to są rozmowy, jeśli jest problem mówimy sobie wprost o co chodzi. Szkoda czasu na ciche dni i bezsensowne „domyśl się”.

Nie wiem czy znalazłam receptę na udane małżeństwo i szczęśliwe życie. Wiem jedno- my jesteśmy szczęśliwi. Mam nadzieję, że tak będzie już zawsze.

Opublikowano Dobro, Miłość, Pieniądze, Podróże, Rodzina, Szczęście, Uroda, Zdrowie | Otagowano , , , , , , , , , | 2 komentarzy

Diana- księżna ludzkich serc

Co można robić w taki wieczór? Dzieci, mąż już śpią a ja z lampką wina oglądam jakieś pierdoły w TV. Trafiam na program poświęcony księżnej Dianie. Wywiad rzeka. Sama Diana opowiada w tym programie o swoim życiu. Mówi dużo. O życiu, rodzinie, mężu-tym brzydalu księciu Karolu, o dzieciach, o bulimii, z którą zmagała się aż do tragicznej śmierci. Opowiada o romansie męża z Kamilą, o tym jak odważyła się z nią o tym porozmawiać. Bardzo dużo bólu w tej rozmowie. To straszne.

Każdy z nas patrzył na to z boku, każdy podziwiał, zazdrościł i myślał- życie w królestwie musi być strasznie fajne, ekscytujące, pełne wspaniałych podróży, spotkań z ciekawymi ludźmi. Z tego, co mówiła Diana jej życie było pełne bólu, rozterek, rozmyślań, płaczu. My widzieliśmy tylko i wyłącznie splendor, bogactwo, uśmiech przyklejony do twarzy Diany i Karola. Później okazało się, że to nie było szczere, że to praktycznie była fikcja.

Ile jest takich historii??? Pewnie całe mnóstwo. Jednak przy tej kolejny raz popłakałam się jak dziecko. Kiedy zobaczyłam mnóstwo kwiatów pod pałacem po Jej śmierci, kiedy kolejny raz pokazali Jej pogrzeb i dzieci idące za trumną ukochanej mamy. Przy trumnie koperta z napisem „Mummy”. Nawet nie próbuję sobie wyobrazić co musiał czuć Wiliam czy Harry. Potrafili się zachować nawet w takiej sytuacji- książęce dzieci- tak wychowane! A co było w ich sercach?

Diana była cudowną, szczerą, piękną osobą. Taką ją zapamiętam na zawsze.

Opublikowano Dobro, Miłość, Pieniądze, Podróże, Rodzina, Szczęście | Otagowano , , , , , | Skomentuj

Święta, Święta …. już niedługo :)

Cieszy mnie ten właśnie okres, ten czas, kiedy jeszcze nie grudzień a już są reklamy, wszędzie oznaki zbliżających się świąt. Lubię to.

Święta mamy tylko kilka dni. W tym roku niefortunnie wypadają w weekend! Dlatego mnie cieszy ten czas przed świętami, kiedy wszędzie możemy oglądać padający śnieg, prezenty, rodzinną atmosferę. Uwielbiam właśnie te święta. Lubię piec pierniki, ubierać choinkę, robić z dziećmi ozdoby choinkowe. Kiedy ma się dzieci te wszystkie rzeczy, przygotowania nabierają innego wymiaru, mają inną moc.

W tym roku troszkę wcześniej, ale nie ma na co czekać- prezenty już są :) na niektóre jeszcze czekam. Dla dzieci, dla męża. To są te osoby, najważniejsze, którym chcę zrobić przyjemność. Jak co roku, w wigilijny poranek dzieciaki obudzą się wcześniej, zejdą na dół, pod choinką będą czekały prezenty od Gwiazdora :) Przybiegną do naszej sypialni, obudzą nas krzykiem, że są prezenty, że Gwiazdor już był. Uwielbiam to. I to rozpakowywanie. I ten zachwyt :) Uwielbiam tą dziecięcą radość, taką szczerą :) Co roku staram się też pakować prezenty w papier, nie w torby, bo rozrywanie papieru jest niesamowite, widzę w tych małych dziecięcych oczkach tą ciekawość, co tam może być :) I to „Mamo zobacz, to jest to o czym marzyłem/marzyłam” :) No ale Gwiazdor wszystko wie, bo ma kamery w lampach i cały rok obserwuje czy są grzeczni :) Ech…

Święta tuż tuż… Kewin…śnieg…reklamy…dzwoneczki…saneczki…Mikołajki… i George Michael – jeszcze nie słyszałam! Nie może być!

A Wy??? Macie już prezenty? Jest już późno, więc radzę już zamawiać, kupować, bo później będzie już tylko gorzej :)

Znalezione obrazy dla zapytania święta bożego narodzenia 2017

Opublikowano Dobro, Miłość, Pieniądze, Rodzina, Szczęście, Zakupy | Otagowano , , , , , , | Skomentuj

Postanowienia… chęć zmiany… co z tego będzie??

Według mnie najlepszy czas na postanowienia czy wprowadzanie jakichkolwiek zmian jest początek roku. Wchodzi się wówczas w nowy czas, przynajmniej ja dostaję kopa i motywacji do zmian. Tym razem jest jeszcze trochę czasu do końca roku, a ja już zaczynam robić postanowienia.

Może to efekt zbyt dużej ilości wolnego czasu. Szkoda, że jest to spowodowane chorobą, ale mam nadzieję, że uda mi się szybko z tego wyjść i będę mogła wrócić do normalnego życia. Nie, to nie jest poważna choroba- przynajmniej na razie nic mi o tym nie wiadomo. Póki co u mnie w domu panuje „jelitówka”. Niko dziś wrócił do szkoły, Pola niestety po tygodniu ma kolejną porcję rewolucji. Tydzień temu były wymioty, teraz rozwolnienie. Ogólnie masakra. Nie lubię jak dzieci chorują. Wczoraj nie wytrzymałam i się popłakałam- ile można słuchać krzyków dziecka i płaczu, bo ją boli, bo nie może zrobić siku, ani kupy… totalna bezsilność! Do tego mnie boli cały czas żołądek, nie mam żadnych rewolucji, tylko ten cholerny ból. Do tego coś na wzór skrętu kiszek. Nie wiem czy to jakaś odmiana jelitówki- może ten cholerny wirus u mnie objawił się w ten właśnie sposób? Dziś wizyta u lekarza- ja i Pola. Moja pani doktor patrzyła na mnie takim wzrokiem, że nie musiała nic mówić- wiedziałam, że myśli tylko o tym, że przyszłam po L4. Ach ta nasza służba zdrowia. Porozmawiałam z nią i powiedziałam co mi się dzieje, co mi dolega już kilka ładnych lat- dostałam skierowanie na badania, między innymi na gastroskopię- tego zawsze się bałam i zwlekałam. Teraz stwierdziłam, że już czas się przebadać i zobaczyć co mi dolega. Ile może boleć żołądek? Kilka lat? To przesada. I to jedno z moich postanowień- zrobić badania- wszystkie, które przekładałam od lat. Przebadać siebie i dzieci. Nikodem musi mieć wizytę u alergologa. Polę też często boli brzuszek, więc może to jakaś alergia? Muszę poświęcić czas i wyjaśnić to wszystko. W końcu zdrowie jest najważniejsze!

Kolejne postanowienie to nauka języka/języków. Na razie zaczynam od powrotu do nauki niemieckiego. Zapisałam się do Leader School. Lekcje odbywają się raz w tygodniu, ale od razu dwie jednostki lekcyjne. Uczy mnie świetna dziewczyna, bardzo pozytywna, sympatyczna, świetnie przekazująca wiedzę. Praktycznie cały czas mówimy. Wzięłam lekcje w grupach, ale tak naprawdę co to za grupa – 3 osoby! Z czego jedna co jakiś odpada. To tak, jakbym miała indywidualne lekcje. Jestem bardzo zadowolona i polecam wszystkim, którzy chcą rozpocząć naukę języka obcego. Myślę, żeby jeszcze zacząć naukę angielskiego, ale niestety nie mam możliwości wygospodarowania jeszcze dwóch godzin po południu na lekcje. Mam dom, dzieci, ich dodatkowe zajęcia. Ale ja coś wykombinuję :)

Co może być kolejnym postanowieniem? To już się robi nudne- oczywiście, że dieta :) i redukcja wagi o jakieś 10 kg :) Wiem, że jak coś sobie postanowię, to tak będzie, więc pewnie i tym razem się uda. Usłyszałam wczoraj, że ten mój ból może być spowodowany glutenem! Tego nie brałam pod uwagę, ale chyba zacznę. Muszę zrobić testy i zobaczyć czy rzeczywiście. Jeśli okaże się, że nie mogę jeść glutenu, wówczas trzeba będzie coś z tym zrobić i zacząć inaczej jeść. W tej chwili nie ma problemu z produktami bezglutenowymi, z przepisami na świetne dania bez glutenu. Boję się jednak, że otaczający mnie świat nie będzie potrafił się do mnie dopasować. Wiecie jak to jest „no zjedz to, przecież od jednego kęsa od razu nie umrzesz”. Zawsze tak jest- masz dietę i wokół pełno życzliwych, którzy częstują cię pączkami, rogalikami, pysznym domowym ciastem :) Wczoraj poczytałam trochę o glutenie, jakie dolegliwości wywołuje i większość ja właśnie mam. Zobaczymy.

Jakie może być kolejne postanowienie?? Tak, tak… powrót do ćwiczeń, jakiegokolwiek ruchu. Powrót, bo ostatnio się mocno opuściłam. Jak już pisałam we wcześniejszych wpisach uwielbiam ćwiczyć z Ewą Chodakowską- mam 8 płyt z Jej ćwiczeniami. Lubię jak mnie motywuje podczas ćwiczeń. Wiem, że niektórych wkurza Jej głos, Jej „twoje ciało może więcej niż podpowiada ci umysł”. Ale na mnie to działa jak kopniak. Lubię ją, chciałabym uczestniczyć w Jej warsztatach, tygodniu metamorfozy. Na razie patrzę sobie na stronie bebio.pl jakie mają oferty, ale kto wie… może kiedyś się wybiorę na taki tydzień :) Do tych ćwiczeń z Ewą chciałabym ruszyć wreszcie orbitrek, bo ostatnio poszedł w kąt. Jeszcze nie robi jako wieszak i zgodnie z tym, co sobie kiedyś postanowiłam nigdy nie będzie robił :) choć tyle :)

Podróże to kolejne postanowienie do spełnienia. Co tym razem? Grecka wyspa całą rodzinką? Nowy Jork z mężem? Trzeba zacząć oszczędzać! Po pierwsze kupić skarbonkę. Po drugie rozplanować dobrze wydatki, resztę kasy z zakupów odkładać. Starać się szukać jak najwięcej oszczędności. Może sprzedać kilka rzeczy. Coś wymyślę. Jak to ja mam w zwyczaju :) Czas opracować plan na przyszły rok- swoim zwyczajem oszczędzanie zaczynam już w tym roku :) Kalendarz na przyszły rok już kupiłam- Ewa Chodakowska będzie mi towarzyszyć każdego dnia :)

Mam też marzenia i postanowienia dotyczące remontu domu. Niestety po dwóch kotach i nieudolnej ekipie remontowej, po 7 latach mieszkania dom wygląda jakby z 20 lat nie było remontu. Nowe łóżka dla dzieci mam już wybrane, tylko jechać i przywieźć. Chciałabym dzieciom uporządkować ich pokoje, żeby wszystko miało wreszcie ręce i nogi. Najlepiej byłoby zgłosić się do programu Doroty Szelągowskiej i wtedy Ona zajęłaby się wszystkim. Z pewnością wymyśliłaby coś fajnego, praktycznego i niesamowitego. Hmmm… a może to jest myśl! Pomyślimy, pomyślimy :)

Marzy mi się powrót do szkoły! Pomyślicie- ogłupiała na stare lata :) ale mi się marzy! Powstaje coraz więcej fajnych kierunków, staram się co jakiś czas zaglądać na strony poznańskich uczelni i sprawdzać jakie nowości się pojawiają. Czy to będzie przyszły rok? Zobaczymy :)

No i oczywiście znaleźć książki i czas na nie :) Uwielbiam czytać, książki mnie uspokajają, i ten niesamowity zapach.

Kiedy obrócę się za siebie na chwilę i spojrzę na 2017 rok, to naprawdę dużo udało mi się w tym roku zrobić, spełnić, osiągnąć. Oczywiście najważniejszym osiągnięciem i spełnieniem jest podróż do Nowego Jorku :) ale oprócz tego było też kilka innych rzeczy. Moje dzieci mają dodatkowe zajęcia- Niko piłkę nożną, Pola balet. Ja mam niemiecki. Doposażyłam salon :) Wyprawiliśmy Nikodemowi komunię. Nadal jestem szczęśliwą mamą, żoną :) życzę sobie nadal tak dobrego życia :)

Wszystkim życzę dobrego życia i spełniania swoich marzeń :)

Opublikowano Biżuteria, Dobro, Fitness, Kino, Kuchnia, Literatura, Miłość, Muzyka, Nowy Jork, Ogród, Pieniądze, Podróże, Rodzina, Sport, Szczęście, Uroda, Urodziny, Wiara, Wycieczki, Zakupy, Zdrowie | Otagowano , , , , , , , , | Skomentuj