Dziś są moje urodziny :)

Dzień jak codzień!

13 kwietnia 37 lat później. Jestem.

Praktycznie cały dzień w pracy. Miłe życzenia odbierane osobiście, na fejsie, przez sms’y. Fajnie! Nawet te fejsowe życzenia są miłe. Wiadomo- gdyby nie fb nikt by nie wiedział. Ja jednak doceniam to, że ktoś poświęca chwilę, żeby napisać. Każde życzenia są dla mnie ważne. Każde doceniam. U rodziców oczywiście tort i życzenia. Prezent praktyczny- ściśle związany z wyjazdem do NYCa. Dzieciarki zaśpiewały „sto lat”. Mimo bolącego gardła i chorych zatok cieszę się tym dniem.

Do domu pojechałam sama, bo dzieci nie bardzo chciały jechać. Na dworze bawią się w najlepsze z innymi dziećmi, więc nie jest im na rękę jechać do domu. W domu kolejna porcja prezentu ściśle związanego z wyjazdem :)  Położyłam się, odpoczęłam, wyciszyłam, poleżałam pod kocem. O 20.00 mąż pojechał po dzieci. Później piwko i chwila dla nas. Samopoczucie nie bardzo. Zatoki bolą coraz bardziej.

Mimo, że zdrowie szwankuje czuję się całkiem fajnie. Mimo wieku ! :) Wiek nie odgrywa dla mnie większej roli, dlatego nie mam problemu z mówieniem ile mam lat. Czy na tyle wyglądam? Hmmm… co niektórzy twierdzą, że na 47 :) Ja osobiście czuję się cały czas na mniej! Zachowuję się też …yyyy… na mniej :) Głupawka jest nieodłącznym elementem mojego życia. Co niektórzy uważają mnie za wstrętną babę, która jest niemiła, obrażona i wyniosła, inni twierdzą, że nie jestem wcale taka zła, jak się wydaje na pierwszy rzut oka. Każdy dojrzały człowiek powinien wiedzieć, że należy poznać drugą osobę i wtedy wydawać opinie. Zdaję sobie sprawę, że pierwsze wrażenie jest najważniejsze i zdarza się, że oceniamy ludzi po tym właśnie. Mi też się zdarza. Ale jestem tylko człowiekiem, mogę mieć gorszy dzień, gorzej się czuć. Nie szukam wszędzie przyjaciół, mam sprawdzonych ludzi wokół siebie. Wiem komu co mogę powiedzieć, z kim pożartować, a przy kim zachować ostrożność.

Czego sobie życzę na te 37?

Zdrowia, bo to jest naprawdę najważniejsze.

Wytrwałości w podejmowanych wyzwaniach.

Poczucia humoru, żebym zawsze miała taką głupawkę i nigdy się nie zmieniała.

Spełniania marzeń- zawsze i wszędzie!

Pewności siebie- żeby nikt nigdy mnie nie „złamał”.

A co mam?

Wszystko czego pragnę, co kocham, czego sobie życzę :)

ŻYCZĘ MIŁEGO DNIA :)

Opublikowano Biżuteria, Dobro, Fitness, Kino, Kuchnia, Literatura, Miłość, Muzyka, Ogród, Pieniądze, Podróże, Rodzina, Sport, Szczęście, Uroda, Urodziny, Wiara, Wycieczki, Zakupy, Zdrowie | Otagowano , , , , , , | Skomentuj

Matka- człowiek orkiestra

Mama to osoba, która kocha. Kocha bezgranicznie, stara się ogarnąć dom, obiad, sprzątanie, zakupy, dzieci, męża, pracę i…. wiele, wiele innych rzeczy. Moja mama zawsze ogarniała wszystko, co było związane z domem. Ogarnia zresztą do dziś. Zawsze myśli o nas- wszystkich swoich dzieciach i naszych rodzinach. Mama jest cudowną osobą, najlepszą, kochającą, pomocną. Nie wyobrażam sobie bez Niej życia. To najlepsza osoba na świecie, najlepsza jaką znam. Nie miała, nie ma łatwego życia, ale radzi sobie, mimo wszystko! Zawsze na pierwszym miejscu byliśmy my, na ostatnim Ona. Nawet jeśli mówiliśmy/mówimy, że ma zacząć o sobie myśleć, bo my już sobie radzimy, bo my już wyszliśmy z domu, Ona wie lepiej. Dla Niej nasze szczęście to priorytet i wiem, że tak będzie do końca. Wiem, że tak długo, jak starczy Jej sił będzie nam pomagać, dla nas gotować, pracować w moim ogrodzie (bo ja nie mam wiecznie czasu), opiekować się moimi dziećmi.

Mimo prawie 70-tki na karku trzyma się świetnie. Oczywiście boli Ją tu i ówdzie. Wspomaga się tabletkami, suplementami, wszystko po to, żeby mogła z nami być. „Kto ci te dzieci wychowa”- te słowa brzmią mi  w uszach cały czas. Mama rozumie, że my-rodzice musimy pracować, żeby zarobić na dom, kredyt i inne pierdoły, a Ona ma za zadanie, jako najlepsza babcia na świecie, opiekować się wnukami. Troszczy się o nich najlepiej jak potrafi. Mają wszystko co zechcą. Robi im najlepsze na świecie naleśniki, kluseczki, zupki, frytki, kotleciki, kanapeczki, popcorn. Babcia zaceruje skarpetki, zszyje dziurę w spodniach i bluzce, naprawi zabawki, uczesze lalki. Babcia z prawdziwego zdarzenia. Kocham Ją i uczę moje dzieciaki, że mają babcię kochać najbardziej na świecie, bo to Ona je wychowuje, to Ona uczy ich, karmi, kocha. Dziękuję Bogu, że Ją mam. Nie wyobrażam sobie życia bez Niej. Ona spaja całą rodzinę. ZŁOTA KOBIETA !!!!

A ja? Jaką ja jestem matką? Staram się. Wiem, że trochę nieudolnie mi to wychodzi, że za dużo biorę sobie na głowę, że staram się wszystko ogarnąć. Zdarza mi się wybuchać, bo staram się wszystko pozałatwiać a nie wszystko wychodzi jakbym chciała. Teraz jest taki czas kumulacji różnych spraw do załatwienia. Z uwagi na to, że mąż mój pracuje, żeby zarobić na lepszy byt, ja ogarniam. Mój mąż zastanawia się o czym ja tak myślę, dlaczego nie skupiam się na tym co mówi? A ja, tak sobie myślę, że komunia niedługo, trzeba kupić buty Nikodemowi, koszulę, spodnie, zmniejszyć albę, bo trochę za dużą zamówiłam, iść do kościoła z małym „komunistą”, bo tata nie wie nawet, że takie spotkania są. Oczywiście mama musi ogarnąć strój córki, swój, pojechać do restauracji ustalić menu. Nikodem musi mieć zrobione badania okresowe, ja przygotowuję się do dodatkowych zadań, które czekają mnie w pracy, do wakacji życia w Nowym Jorku- sprawdzam w necie jak będziemy mogły spędzić czas, kupiłam karnety ze zniżką, rezerwuję wejścia do miejsc, które tego wymagają, przygotowania idą pełną parą. Ogarniam dom, pracę, dzieci, lekcje, testy kompetencji, dodatkowe zajęcia dzieci, pranie, sprzątanie, ogród. Powoli czuję, że mi czacha dymi. Czuję, że jest tego coraz więcej i czekam na chwilę oddechu. Ale podobnie jak moja mama kocham moją rodzinkę najbardziej na świecie i wiem, że dla nich zrobię wszystko. To moje życie, moja miłość.

MATKA JEST TYLKO JEDNA :)

Opublikowano Dobro, Rodzina, Szczęście, Urodziny | Otagowano , , , , , , | Skomentuj

„Zmiany w życiu” portal dla kobiet, które nie boją się zmian

logo

Każdy z nas ma swoje życie. Każdemu w pewnym stopniu odpowiada to, jak żyje. Każdy układa życie według własnych zasad i potrzeb. Żyjąc z dnia na dzień nie dostrzegamy, że czas mija nieubłaganie, że pewne rzeczy nam uciekają. Kiedy „budzimy się” z letargu spostrzegamy, że coś nas ominęło, że nasze życie nie wygląda tak, jakbyśmy tego chcieli. Zaczynamy rozumieć, że nasze marzenia rozpłynęły się gdzieś daleko, że zawładnęła nami codzienność. Wtedy zaczyna się dla nas i naszego otoczenia trudny czas. Dlaczego? Bo zaczynamy sobie zdawać sprawę, że nie ułożyło się po naszej myśli, że nasze dawne marzenia, ideały schowaliśmy głęboko i o nich zapomnieliśmy. Przestajemy rozumieć otoczenie, a otoczenie przestaje rozumieć nas. Zaczynamy być roszczeniowi, chcemy zmian, przestajemy rozumieć swoich najbliższych. Dochodzi do kłótni, wyrzucania sobie, że nasze życie nie wygląda tak, jak miało wyglądać.

Życie to pasmo różnych splotów wydarzeń, różnie bywa. Każdy z nas jest kowalem własnego losu, choć w codziennej pogoni za pieniądzem, szczęściem, dobrym partnerem zapominamy o sobie. Kiedy pojawia się dom i dzieci zazwyczaj zapominamy o tym, co było dla nas ważne, na czym nam zależało i co chcieliśmy osiągnąć.

„Nigdy nie rezygnuj z osiągnięcia celu tylko dlatego,

że osiągnięcie go wymaga czasu.

Czas i tak upłynie”

Wychodzę z założenia, że należy myśleć o sobie, pamiętać o swoich marzeniach. Wówczas nie zaskakujemy swoich bliskich nagłymi zmianami.

Kiedyś szukając informacji, inspiracji znalazłam w internecie stronę, którą czytam namiętnie. Zmianywzyciu.pl to strona pełna świetnych sentencji, trafionych cytatów. Mnóstwo w niej interesujących felietonów, artykułów. Każdy może znaleźć coś dla siebie. Pełno w niej porad i informacji. Strona stworzona przez kobiety dla kobiet, dająca nadzieję. Przede wszystkim to strona dla kobiet, które nie boją się zmian i chcą je w swoim życiu wprowadzić. Można zakupić książki, które zawierają odpowiedzi na wiele pytań i dają motywację do zmian. Wszystkie artykuły pisane są przez ekspertki w swoich dziedzinach. Panie piszące do „zmian” to specjalistki z dziedziny HR, psychologii, szkoleń, żywienia, są wspaniałymi coachami. Dlatego mogę z czystym sumieniem polecić tą stronę, ponieważ wiem, że traficie w dobre ręce. Zajrzyjcie tam czasem. Oczywiście strona dostępna jest również na Facebook’u:  https://www.facebook.com/ZmianywZyciu/?fref=ts

„Jedną z najsmutniejszych rzeczy w życiu jest dotrzeć do jego kresu, obejrzeć się z żalem za siebie i stwierdzić, że mogłeś być kimś lepszym, dokonać więcej i mieć więcej.” Robin Sharma

Polecam :)

Opublikowano Dobro, Literatura, Szczęście, Zdrowie | Otagowano , , , , , , , , , | Skomentuj

„Podejmij wyzwanie” Tara Mohr- polecam dla kobiet, które chcą odmienić swoje życie

Tara Mohr- bardzo mądra kobieta. Ekspert z dziedziny motywacji i przywództwa. Napisała książkę dla nas-kobiet, które nie wierzą w siebie. Kobiety nie mają takiej pewności siebie jak mężczyźni. W większości jesteśmy perfekcjonistkami i jeśli nie mamy do czegoś odpowiednich kwalifikacji i doświadczenia, nie podejmujemy się tego. Faceci nie mają tego typu problemów.

Książka pokazuje nam w bardzo prosty sposób działanie mechanizmu, który hamuje nasz potencjał. Nasz „wewnętrzny krytyk” cały czas uświadamia nam, że nie podołamy nowym zadaniom, że nie jesteśmy kompetentne, zdolne, mądre. Kompletnie sobie nie ufamy. Nie ufamy swoim odczuciom, intuicji. Niestety problemem wielu kobiet jest to, że nie mają kompletnie pewności siebie, nie wierzą we własne możliwości. Książka powoduje, że zaczynamy na serio myśleć „Kto jak nie ja?”. Autorka przekonuje, że dopuszczając do siebie głos „wewnętrznego mentora” jesteśmy w stanie osiągnąć bardzo wiele.

Polecam tą książkę osobom, które chcą zacząć realizować swoje marzenia, ale się boją. Chcą dokonać zmian w swoim życiu, ale boją się zrobić ten pierwszy krok. Kobiety mają coś takiego w sobie, co powoduje, że działają asekuracyjnie, starają się nie wychylać, bo po co. Każda obawia się wyśmiania, komentarzy i negatywnych ocen. Autorka motywuje do tego, żeby zajrzeć w głąb siebie, odnaleźć wewnętrznego mentora. Zachęca do wsłuchania się w siebie. Podaje nam wiele wskazówek, praktycznych porad, ćwiczeń, które każda z nas może wykonać i przekonać się, że ogranicza nas tylko nasze własne myślenie o sobie. Zacznijmy w siebie wierzyć. Zacznijmy wierzyć w swoje możliwości, doświadczenie, ufajmy sobie- swojej intuicji.  Dzięki temu zaczniemy żyć i spełniać marzenia.

Gorąco polecam :)

Opublikowano Dobro, Literatura, Szczęście | Otagowano , , , , , , , | Skomentuj

„Powietrze, którym oddycha” Cherry C. Brittainy -książka godna polecenia

Mam ostatnio lenia, strasznego lenia! Oglądam dużo TV, zauważyłam też, że dużo przesiaduję na FB! Nie wiem czy to już choroba? Nigdy nie chciałam uzależniać się od tego typu rzeczy, ponieważ zbyt dużą aktywność w mediach społecznościowych uważałam zawsze za dziwne zjawisko. A teraz zauważam, że i mnie wciągnęło. Nie chcę tego, ponieważ zdaję sobie sprawę, że mam dom, dzieci, męża i nie poświęcam im tyle czasu, ile bym mogła. Staram się ogarniać wszystko w jednym czasie. Teraz już wiem dlaczego ostatnio jestem tak rozdrażniona i wiecznie niewyrobiona. Na pisanie tutaj też mi czasu nie starcza.

Ale… zajmę się tym! W końcu kto jak nie ja :) Muszę się trochę zmobilizować i rozplanuję sobie odpowiednio każdy element, dla każdego wygospodaruję czas, a i dla siebie też zostawię choć kilka minut.

Znalazłam jednak czas na przeczytanie książki, którą poleciły mi koleżanki z pracy- dzięki Gosia, mimo wielu łez wylanych nad książką, warto było! „Powietrze, którym oddycha” to książka przesiąknięta bólem, różnego rodzaju emocjami. Czyta się ja jednym tchem, wciąga niesamowicie. Autorka opowiada o ludziach- Liz i Tristianie, którzy w wypadkach samochodowych stracili najważniejsze osoby w swoim życiu. Cała historia jest bardzo realistyczna. Książka nie jest słodkim romansidłem. Bohaterowie przeżywają realne tragedie. Towarzyszy im pustka, żal i cierpienie po stracie najbliższych. Zrozumiałe jest to, że nie mogą sobie poradzić z codziennością i dalszym życiem. Nie wyobrażam sobie życia bez moich bliskich, dlatego też wczułam się w sytuację bohaterów. Takie sytuacje się zdarzają, więc historia nie jest aż tak bardzo odległa i niemożliwa. Życie pisze różne scenariusze.

Książka spowodowała, że kolejny raz zaczęłam myśleć o swoim życiu. Z doświadczenia wiem, że różnie bywa, nigdy nie wiemy co nas czeka za kolejnym zakrętem. W jednej chwili możemy stracić cały nasz świat. Dlatego najlepiej żyć chwilą, żyć tym, co daje nam radość. Nie ma sensu tracić czasu na kłótnie, złości, fochy. Ja swoje życie już jakiś czas temu przewartościowałam i chciałabym w tym wytrwać. Takie książki przypominają o tym jak kruche jest nasze życie. Przypomina, żeby nie tracić czasu, tylko przeżywać wszystkie chwile najlepiej jak się potrafi i dawać radość i uśmiech innym.

Książka jest godna polecenia. Aczkolwiek twierdzę, że jest to literatura przeznaczona dla kobiet. Jeśli nie wiecie co kupić koleżance, przyjaciółce, mamie, siostrze, ta książka będzie wspaniałym prezentem (koszt ok.30zł).

„Stracić naprawdę kogoś bliskiego to bardzo bolesna strata.

To tak, jakby uciąć ptaku skrzydła i kazać mu latać”

Opublikowano Literatura, Miłość, Rodzina, Szczęście | Otagowano , , , , , , , , | Skomentuj

Skąd ta kasa???

Uwielbiam ludzi, którzy liczą innym kasę! Uwielbiam!

Mój wyjazd do Nowego Jorku wzbudza nie lada sensację! Każdy oczywiście twierdzi, że nam się super powodzi, że jesteśmy bogaczami, że kasy jak lodu i te sprawy. Owszem nie jest źle. I mówię to każdemu otwarcie. Nie klepiemy biedy. Nie ma sytuacji, że nie mam co do gara włożyć itd. Od pewnego czasu starcza nam – tfu, tfu, żeby nie zapeszyć- na to, czego potrzebujemy. I nie wstydzę się tego, bo niby dlaczego miałabym się wstydzić. Nie narzekam, bo bym zgrzeszyła. Ale ludzie mają swoje pomysły i teorie spiskowe.

Oboje z mężem pracujemy. Ja na etacie. Wypłata- szału nie ma, nie będę czarować. Do tego co kwartał premia (chociaż zdarza się, że nie ma, bo nie wyrabiamy jakiś tam norm, które jakiś tam mądry manager sobie wymyślił), ale przydaje się. Mąż ma własną działalność, więc szarpie-dosłownie, od poniedziałku do soboty, od 9.00 rano do – jak trzeba. W niedzielę nieraz uda mu się odpocząć. Chyba, że akurat jakiemuś klientowi przypomni się, że ma wolne, więc pan mechanik może mu przecież w niedzielę zajrzeć! Cóż- ludzie są różni.

Nie mogę powiedzieć, żeby moje pieniądze coś znacznie zmieniały w naszym budżecie. Dogadaliśmy się z mężem, że ja płacę kredyt- 1000zł miesięcznie przez 32 lata- perspektywa, że idąc na emeryturę dom będzie mój-BEZCENNA :) dodatkowo płacę mniejsze rachunki. Większość mojej wypłaty idzie na to właśnie. Reszta to już broszka mojego męża. Oczywiście Jego warsztat jest jakby poza moim zasięgiem, nie wiem co, ile, za ile, wiem tylko, że musi płacić ZUS i to nie mało i tyle. Jakiś tam węgiel, wokół domu, ogród to wszystko leży po stronie męża mego, bo ja z tej mojej zaliczki, zamiast wypłaty niestety wiele nie zrobię. Więc, jeśli ktoś myśli, że mamy łatwo i ogólnie manna z nieba to chyba się rozczaruje.

Skąd pieniądze na NY??? Ukradłam? Pożyczyłam? A może jakieś lewe interesy? Nic z tych rzeczy! Umiejętne planowanie- tylko i wyłącznie! Nie planowałam w zeszłym roku tego wyjazdu, ale jakiś tak. Dlatego już od lipca odkładałam pieniądze. Do skarbonki szło wszystko, co wpadło mi w ręce a nie było mi pilnie potrzebne- kwoty od 1 zł. Dodatkowo założyłam konto, na które przelewam co miesiąc 150zł z mojej wypłaty. Wszystkie premie przelewałam na to konto. Do tego zwrot podatku. Da się! Ale ludzie będą myśleć, że dostałam wypłatę i już. Nie Proszę Państwa. To nie tak. Zaplanowałam wszystko tak, żeby móc sobie pozwolić na jakieś wakacje w tym roku. I jeszcze, żeby tego było mało- odłożyłam na komunię Nikodema :) Wiem, że gdyby nie mąż, który „sponsoruje” całą resztę te pieniądze byłyby w inny sposób wykorzystane. Jednak do tej pory rozpływały się nie wiadomo gdzie. Dopiero od jakiś 3 lat wiem ile pieniędzy można uzbierać, jeśli tylko się tego chce.

Polecam każdemu stworzenie planu oszczędzania. Najlepiej na kartce, w kalendarzu, w zeszycie, w excelu- jak kto woli, jak komu wygodnie. Tam możecie wpisywać wszystko, co jesteście w stanie odłożyć i ściśle trzymać się planu. Zobaczycie ile możecie- jesteście w stanie zaoszczędzić. Pomyślcie czy wystarczy skarbonka, czy dodatkowe konto lub jakieś inne rozwiązania, na które wpadniecie. Opłaca się :)

Opublikowano Pieniądze, Podróże | Otagowano , , , , | Skomentuj

Spełnianie marzeń część II :)

Kolejny etap mojej wyprawy po marzenia :)

Wczoraj przyjechał kurier, doręczył paszport z wbitą wizą, sprawdził czy wszystko się zgadza, odebrał 24 zł za dostawę i już. Najważniejszy dokument, o którym marzyłam latami mam.

Teraz zostało najlepsze- rezerwacja biletów lotniczych i noclegu. Strona Lot.pl i szukam. Na 24 czerwca ceny są niestety dość wysokie. Od 2800zł w górę. Telefon do mojego brata i bratowej, co robimy? Ceny wysokie, więc co dalej? Postanowione, zmieniamy termin. Lecimy 6.06 wracamy 14.06, bilet 2100zł. Nie jest źle. Lot, wylot z Warszawy do NY lotnisko JFK bezpośrednio. Załatwione. Zapłacone.

Kolejna rzecz to nocleg. Szukam na booking.com, ale tam same pokoje hotelowe, ceny wygórowane, a szału nie ma. Niby cena w porządku, ale okazuje się, że koszty dodatkowe są kosmiczne, więc rezygnuję. Zostaje wynajęcie pokoju w AirBnb.com. To polecana strona, sprawdzenie wynajmujący, więc nie ma strachu, że coś jest nie tak. Wpisałam interesujące mnie lokalizacje i sprawdzam. A to pokoje współdzielone, a to bez łazienki! Niektóre lokalizacje w takich miejscach- niby bezpieczne, ale jakoś mam strach. Po głowie cały czas chodzi Brooklyn, bo Manhattan jest pewnie cenowo nieosiągalny. Aż tu nagle jest- coś dla mnie. Środek Manhattanu- East Village. Dobra lokalizacja, pokój w porządku, wyjście na dach budynku, z którego rozciąga się najlepszy widok, jaki tylko można sobie wymarzyć. Biorę! To jest to! Cena całkiem, całkiem- 3021 ze zniżką na 2 osoby. Szczęśliwa jestem niesamowicie. Nic tylko rezerwować, płacić i lecieć. Robię wszystko, jak każą na stronie. Wpisuję dane z karty do zapłaty i nic! Karta jest błędna. Cholera jasna- jak ja tego nie opłacę i mi przepadnie to chyba komuś stanie się krzywda! Cała w nerwach. Potrzebna jest karta kredytowa, szukam kogoś w pracy kto może mi użyczyć swojej karty kredytowej a ja kasę oddam. Nikt nie ma. Ciśnienie rośnie. Nerwy. Cały czas jestem na łączach z bratem. Brat był już nawet w banku, żeby załatwić kartę, ale trzeba czekać tydzień! Póki co jest problem. Walczyłam jak lwica, ale niestety nic nie mogłam zrobić. Jadąc do domu z pracy doznałam olśnienia! A może mam limit na płatności na karcie??? :) I oczywiście to był strzał w dychę! W domu szybko zwiększyłam limit na operacje internetowe i poszło! Zapłacone. Teraz tylko czekać na ten dzień.

Skarbonka rozbita- kasę trzeba wymienić póki kurs dolara dobry. Kontaktowałam się z Magdą z littletownshoes.com – polską przewodniczką, którą chciałam wynająć na jeden dzień, żeby nam pokazała najlepsze miejsca na Brooklynie. Musimy jednak poczekać, ponieważ dzień z Magdą to 450$, więc jak się uzbiera ekipa i koszty się rozłożą wtedy wrócimy do rozmowy.

Ale emocje! :) Jednak to wszystko idzie w dobrym kierunku :)

Marzenia się spełniają- wspominałam już o tym?? :)

Opublikowano Dobro, Miłość, Podróże, Rodzina, Szczęście, Wycieczki | Otagowano , , , , , , , | Skomentuj

Spełnianie marzeń część I :)

Czy już pisałam o moim największym marzeniu??? Taaaak, to wyjazd do Nowego Jorku :) Jestem zdecydowana jechać, dlatego podjęłam odpowiednie kroki. Wszystko oczywiście solidnie przemyślałam. Mam na wszystko plan.

ROZPOCZYNAM REALIZACJĘ !!!

Na stronie Ambasady Stanów Zjednoczonych https://pl.usembassy.gov/pl/ jest dostępny druk DS-160, który należy wypełnić. Warto mieć paszport, z którego potrzebne są pewne informacje. Cały druk jest w języku angielskim, wypełniamy bez polskich znaków. Piszemy całą prawdę, bez ściemy. Odpowiadamy na kilkadziesiąt pytań, niektóre strasznie irytujące, ale trochę cierpliwości i można przez to przebrnąć. Musimy się przyznać czy jesteśmy terrorystami czy może nie, czy braliśmy udział w handlu ludźmi, narkotykami, innymi używkami. Czy handlujemy bronią atomową i tak dalej, i tak dalej. Ale wszystko jest do przejścia. Z pewnością należy ten druk wypełniać w ciszy i skupieniu. Po wypełnieniu wszystkich stron należy wczytać zdjęcie, które ma ściśle określone parametry, więc należy najpierw udać się do rozgarniętego fotografa, który będzie wiedział jak ma wyglądać zdjęcie do wizy amerykańskiej (na stronie oczywiście wszystkie parametry są podane). Jeśli nie mamy zdjęcia do wczytania do druku to system przepuści nas dalej, ale zdjęcie należy mieć podczas wizyty w Ambasadzie, ewentualnie zrobić na miejscu- jest budka, w której za 20zł można zdjęcie zrobić. Na końcu wypełniania pojawi się strona z kodem kreskowym, którą należy wydrukować i mieć przy sobie podczas wizyty w Ambasadzie.

Kiedy już mamy wypełniony formularz możemy zarejestrować się na stronie  https://cgifederal.secure.force.com/  i tu tworzymy swój profil. Potrzebny będzie numer CGI, który został nadany podczas wypełniania formularza DS-160. Strona umożliwi nam zapłatę za wniosek na wizę (160$). Płacimy w złotówkach, na stronie kwota zostanie przeliczona według ich przelicznika. Wybieramy opcję płatności- karta, przelew- co nam odpowiada. Na przelewie w tytule należy wpisać nasz numer CGI. Kiedy już pieniądze zostaną odnotowane w Ambasadzie, wówczas możemy umawiać się na spotkanie. Zapewne na drugi dzień pojawi się już wpłata i będzie można dokończyć formalności na stronie. Termin można sobie wybrać, w zależności od tego jaki nam pasuje. Potwierdzenie umówienia spotkania drukujemy i w wyznaczonym terminie jedziemy do Ambasady.

Dziś właśnie wypadł dzień mojego spotkania. Razem z bratanicą, z którą mam jechać do NY pojechałyśmy do Warszawy. O 9.30 stałyśmy już pod Ambasadą- ja umówiona na 9.45, Wika na 10.30. Czeka się niestety na zewnątrz w kolejce, która nie była aż tak długa, więc te -6 stopni nie dało się aż tak bardzo we znaki. Do środka zaprasza sympatyczny pan, który bierze od nas paszport, każe się rozebrać (oczywiście tylko wierzchnie okrycie), poleca zdjąć pasek i zegarek. Następnie przechodzi się przez bramkę do wykrywania metali, mnie cofnęli, bo zaczęło pikać- kolczyki! Zdjęcie ich wystarczyło. Wchodzi się dalej, idzie się korytarzem, kolejne drzwi otwierane przez strażnika. Wszędzie strzałki i informacje gdzie się udać. Schodzi się w dół, tam czekają dwaj panowie, biorą paszport, dokumenty DS-160 i potwierdzenie umówienia spotkania oraz zdjęcie (to obok tych panów jest budka foto). Na paszport naklejają etykietę z naszym nazwiskiem oraz numerek, według którego poruszamy się w dalszej części naszej wizowej podróży. Dalej czekamy w kolejce do okienka 1 do 4. Ja podeszłam do okienka nr 1. Pan-Polak wypytał o nazwisko, w jakim celu jadę do USA i skierował mnie dalej do okienka 5 lub 6. Tam chwilę czekania i mój numerek 080 pojawił się na tablicy do okienka nr 6. Podeszłam, siedzi przemiła Amerykanka, prosi o odciski palców, z prawej stoi czytnik, Pani instruuje co po kolei robić. Pięknie dziękuje i każe przejść dalej. Siadam i czekam na swoją kolej. Wreszcie podchodzę do okienka, w którym siedzi kolejna miła osoba, tym razem Amerykanin. Pyta w jakim celu jadę do USA, kto to jest Wika, czy kogoś mamy w USA, dlaczego mąż nie jedzie, czy mamy dzieci! Po czym z uśmiechem oznajmia, że wiza została przyznana i życzy miłego pobytu w Stanach Zjednoczonych. Paszport zostaje zatrzymany, a ja otrzymuję potwierdzenie przyznania wizy. Przeszczęśliwa udaję się do poczekalni, czekam na Wikę. Zostaje wywołana do tego samego Amerykanina, znowu pytania- w jakim celu, z kim, czy ciocia dostała wizę, skąd pieniądze na wyjazd, co robią rodzice, czy była w USA, czy była poza Polską. I ten sam przemiły Amerykanin oświadcza, że wiza została przyznana i życzy miłego pobytu. Wika odchodzi z ogromnym uśmiechem na twarzy, a ja puszczam kciuki, które cały czas trzymałam. Myślałam, że każdemu przyznają, ale zrozumiałam, że to nie tak kiedy kilka osób odchodziło z paszportem w ręku.

Wszystkiego najlepszego z okazji 18-tych urodzin Wika :) wiem, że to dopiero w maju, ale prezent już masz :) teraz kolejny etap- bilet lotniczy, pokój na Brooklynie i fruuuu……

AHOJ PRZYGODO :)

Opublikowano Dobro, Miłość, Podróże, Rodzina, Szczęście, Urodziny, Wycieczki | Otagowano , , , , , , , | Skomentuj

„Sztuka kochania. Historia Michaliny Wisłockiej” GORĄCO POLECAM :)

Znalezione obrazy dla zapytania sztuka kochania historia michaliny wisłockiej plakat

W piątkowy wieczór uciekłam po kryjomu z domu, żeby dzieci nie widziały i zniknęłam na dwie godziny. Telefon wyłączony, małe, kameralne kino, ja i „Sztuka kochania”. Byłam bardzo ciekawa czy film mi się spodoba, czy nie będzie to kolejny „Grey” dla bab (na Greyu nie byłam i jakoś mnie nie interesuje, tylko z recenzji mogę porównać). No ale… Proszę Państwa… film mnie rozwalił. Cudowna gra Magdaleny Boczarskiej- uwielbiam ją, fajna postać Adamczyka – tego się po Papieżu nie spodziewałam ;)  Film zrobił na mnie ogromnie wrażenie.

Michalina Wisłocka kobieta walcząca o inne kobiety. Sama uwikłana w dziwne relacje z mężem, przyjaciółką, kochankiem. Nieszczęśliwa kobieta, robiąca wszystko, żeby ulepszyć życie milionów Polaków, dać radość z seksu kobietom. Uświadamiała ludzi o ważności tej sfery w życiu każdego człowieka. Tłumaczyła jaki seks ma wpływ na życie, na utrzymanie rodziny, na wierność w związkach. Musiała walczyć z systemem- i tu świetne role Arkadiusza Jakubika i Wojciecha Mecwaldowskiego, jako działaczy partyjnych, a raczej „członków” parti :)

Cytat z Wisłockiej „Jesteś z waginy. A ciebie też rodzice w kapuście nie znaleźli”.

Znalezione obrazy dla zapytania sztuka kochania historia michaliny wisłockiej plakat

Film opowiada o Polsce w czasach szarych, smutnych, od lat 40-tych do 70-tych. Kobieta taka, jak Wisłocka nie była na rękę ani władzom, ani klerowi, ani prasie. W filmie pokazano, jak Wisłocka tłumaczy kobietom, jak osiągnąć orgazm, jak same mogą sobie pomóc. Muszę powiedzieć, że jest wiele scen, które rozśmieszają do łez. Ludzie bardzo żywo reagowali na sceny Wisłockiej, która walczy z władzą, która tłumaczy kobietom, jak kochać się ze sobą. W filmie pokazano bardzo odważne sceny erotyczne. Można się jednak było tego spodziewać- już sam tytuł sugeruje- nie będzie tylko mowy o „tych sprawach”, ale też będzie wszystko dobitnie pokazane. Skomplikowane życie Wisłockiej daje do myślenia. Ta kobieta bardzo pogubiła się w życiu, była ekspresyjna, ekscentryczna, ale też bardzo wrażliwa, mimo ciętego języka i pewności siebie. Taka kobieta z jajami. Potrafiła postawić się mężczyznom. Wisłocka próbowała nauczyć ludzi cieszyć się z seksu, potrafić o nim rozmawiać, nazywać swoje narządy płciowe, zabezpieczać się- antykoncepcja niestety była w tamtych czasach była odrzucana przez społeczeństwo.

Film naładował mnie pozytywną energią. Polecam wszystkim.

Opublikowano Kino, Literatura, Miłość, Szczęście, Zdrowie | Otagowano , , , , , , , , , , | Skomentuj

Uwielbiam takie dni :)

Niedziela. Dzień wolny. Dziś niestety do kościoła nie idziemy, bo wszyscy chorzy. Niko przeziębiony, strasznie kaszle, Pola ospa, mąż przeziębiony, ja też. Od rana śniadanko. Staram się spełniać zachcianki, nie zawsze tak się da, więc jak mogę rozpieszczam tą moją zgraję. Trochę sprzątania w kuchni, trochę łazienkę ogarnęłam. Tak się kręcę, ogarniam tygodniowy bałagan, wczoraj mi się strasznie nie chciało! A to zabawki porozrzucane po całym salonie, wszystko oczywiście się przyda, więc Pola pilnuje, żebym za dużo nie wyniosła do Jej pokoju :) Mała cały dzień w piżamce, bo co chwilę muszę ją smarować. Niko po nieobecności w szkole musi nadrobić zaległości i napisać zaległy sprawdzian semestralny, więc w przelocie odpytuję i sprawdzam czy wszystko umie. Później przygotowania do obiadu. Mięsko, kotlety, ziemniaczki, fasolka- wszyscy zachwyceni. Brzuchy pełne, więc można odpocząć na kanapie w salonie. Oczywiście wszyscy odpoczywają oglądając naszego ulubionego Harrego Pottera i zakon feniksa. Mi przychodzą do głowy różne pomysły- a może być tak coś upiec? Nic trudnego, szybkie ciasto albo muffiny. Stanęło na muffinach, czekoladowych z nutellą! UWIELBIAM! 30 minut i zrobione. Dom wypełnił się zapachem kakao, cynamonu i świeżo upieczonego ciasta. Tak pamiętam niedziele w moim rodzinnym domu. Było wspaniale.

Zjedliśmy z wielkim smakiem połowę muffin. Reszta na jutro dla babci i dziadka. Przyjadą do naszej małej Polci, wypiją sobie kawkę, zjedzą pyszne muffinki. Spóźniony dzień babci i dziadka :) Oczywiście życzenia już złożone. Dzieci dzwoniły i śpiewały razem sto lat, szkoda, że ich nie nagrałam. Po podwieczorku trochę posprzątałam i wreszcie usiadłam w swoim fotelu, przy zaświeconej lampce, z lampką wina japońskiego śliwkowego (mmmm pycha), książką Tary Mohr „Podejmij wyzwanie”. Muszę powiedzieć, że książka jest naprawdę dobra i godna polecenia. Każda kobieta powinna ją przeczytać i wziąć sobie do serca to, co autorka chce im/nam przekazać. Nie jestem feministką i nie jestem za ideologią feministek, ale dążenie do realizacji swoich planów, marzeń i celów stało się dla mnie bardzo ważne. Dobrze mi jest :) jestem szczęśliwa :)

ja z ksiazka

Kolejny rozdział przeczytany i szybciutko biegnę do góry, do sypialni poruszać się na orbitreku i spalić te moje przepyszne, z ogromną ilością cukru- muffiny :) a później relaksująca kąpiel z dodatkiem soli. Jeszcze tylko napiszę ten post i idę spać. Jutro do pracy. I znowu dzień świstaka, dzień jak co dzień.

Miłych, kolorowych snów :)

Opublikowano Dobro, Kuchnia, Miłość, Rodzina, Szczęście, Wiara, Zdrowie | Otagowano , , , , , , , , , , , , , | Skomentuj